Artykuły

Wystarczy, byś był...

Lepiej jest dwom niż jednemu,
Gdyż mają dobry zysk ze swej pracy.
Bo gdy upadną, jeden podniesie drugiego.
Lecz samotnemu biada, gdy upadnie,
a nie ma drugiego, który by go podniósł.
(Koh 4, 9-10)

Z drugiej części filmu Władca pierścieni najlepiej zapamiętałam scenę, w której Sam pomaga Frodowi zapanować nad pierścieniem. Frodo poczuł się zbyt słaby, żeby oprzeć się mocy pierścienia. I wtedy przyszedł Sam i powiedział mu, że się myli, że jest dobry i to wystarczy, żeby podołać zadaniu, które mu powierzono. I to pomogło. Ta scena jest dla mnie jedną z najlepszych ilustracji przyjaźni.

Przyjaciel to ktoś, kto potrafi dostrzec w tobie dobro i chce ci je pokazać wtedy, kiedy ty widzisz samo zło i kiedy przestajesz wierzyć w siebie. Przed każdym trudnym egzaminem moja przyjaciółka zawsze czekała ze mną pod drzwiami, dokarmiała mnie czekoladą i mówiła mi, że na pewno zdam. I zawsze miała rację, chociaż ja w to nie wierzyłam. Czasem potrzeba drugiej osoby po to, żeby powiedziała, że dasz sobie z czymś radę, czasem, żeby wysłuchała, a czasem, żeby się pomodliła za ciebie, kiedy ty już nie wiesz, jak się modlić.

Kiedy chodziłam po górach z koleżanką, która miała lęk wysokości, ona prosiła mnie, żebym szła tuż przed nią, bo wtedy się czuła bezpieczniej. Na pytanie, czy jakoś jej pomóc odpowiadała: "nie, tylko bądź". Nieraz wystarczy tylko świadomość tego, że jest ktoś, kogo można nazwać przyjacielem. Zawsze mnie śmieszył sposób, w jaki przedstawiali siebie nawzajem główni bohaterowie Kabaretu Starszych Panów:
"PAN A
Pan pozwoli, że się przedstawimy: to mój przyjaciel.
PAN B
A to - mój przyjaciel".

Myślę jednak, że to ogromne szczęście wiedzieć, że jest ktoś, kogo można w ten sposób przedstawić.

O przyjaźni mówi także Pismo Święte. W Starym Testamencie czytamy na przykład o przyjaźni Dawida z Jonatanem. Z Nowego Testamentu możemy się dowiedzieć, że Jezus też prowadził życie towarzyskie. Ewangelia wymienia wśród Jego przyjaciół Łazarza oraz Jana Apostoła. Człowiek jako istota społeczna potrzebuje przyjaciół (i Jezus - jako człowiek - też ich potrzebował). Bóg dobrze o tym wie i nam ich daje. I nie chodzi o to, żebyśmy mieli kogoś, kto będzie nas kochał takich, jakimi jesteśmy zawsze i do końca, kto będzie niezawodny, nigdy nas nie skrzywdzi, nie oszuka i zawsze będzie przy nas i zawsze zrozumie, bo taki jest tylko Bóg. Człowiek jest tylko człowiekiem i zdarza mu się popełniać błędy (i to też musimy wybaczyć naszym przyjaciołom, a oni - nam). Przyjaźń też nie polega na tym, że nigdy nie czujemy się samotni, bo każdy czasem czuje się samotny i niezrozumiany. Dla mnie największym darem w przyjaźni jest to, że przez nią objawia się Miłość Boga do mnie. Gdzieś przeczytałam, że każdy prawdziwy przyjaciel to widzialny blask Bożej chwały. Kiedy myślę o tych ludziach, których Bóg postawił na mojej drodze i z którymi łączy mnie coś więcej niż tylko koleżeństwo, nie mogę Mu nie dziękować za nich wszystkich. I uświadamiam sobie po raz kolejny, że On musi mnie naprawdę bardzo kochać, skoro dał mi tak wielki prezent.

"Ktokolwiek nas spotyka, od Niego przychodzi, tak dokładnie zwyczajny, że nie wiemy o tym..." - mówi ks. Jan Twardowski. Dobrze jest o tym pamiętać i umieć dziękować Bogu za tych ludzi, których w Swojej Miłości do nas wysłał.

Maria

Copyright © 2009 A.Ufnal